W dzień wyjazdu wstałam o godzinie 9 z
wybornym humorem, chyba nic ani nikt nie mógł tego zmienić wiedząc że w
Barcelonie jest tak samo ciepło jak w Brazylii
ubrałam na siebie dżinsowe szorty i bluzkę na ramiączkach z jakimiś napisami.
Zeszłam na duł zjadłam płatki z mlekiem(oczywiście czekoladowe). Gdy spakowałam
wszystko do torby podręcznej i dopakowałam jeszcze walizki… postanowiłam już
wyjechać z domu. Gdy byłam na lotnisku dowiedziałam się że mój samolot odlatuje
za pół godziny sprawnie wrzuciłam bagaże na taśmę i poszłam na dalszą część
odprawy. Gdy weszłam do samolotu stewardessa(PS. nie wiem jak to się pisze)nakazała
wszystkim zapiąć pasy ponieważ startujemy. Podczas lotu włożyłam sobie
słuchawki do uszu i słuchałam piosenek z mojej play listy, podczas słuchania
chyba trochę mi się usnęło bo obudziła mnie stewardessa z prośbą zapięcia pasów
ponieważ lądujemy… fajnie przespałam cały lot. Gdy odzyskałam już swoje bagaże
zaczęłam szukać mojej siostruni… znalazłam ją ale ona Wogule nie zwracała na
mnie uwagi gdy podeszłam bliżej też nic postanowiłam się do niej odezwać
-siemka to ty jesteś ta sławna shakira??
-tak to ja… ale przepraszam nie mogę dać
ci autografu, czekam tu na moją siostrę ale jej nigdzie nie widzę
-ty dziku to ja… jak można było nie
rozpoznać własnej siostry??? Jak możesz… ranisz-powiedziałam i złapałam się
teatralnie za serce.
-o mój boziu przepraszam nie rozpoznałam
cię jak ty wyrosłaś i jak wypiękniałaś.
-dobra, dobra już się nie podlizuj-nagle
ktoś zaczął krzyczeć
-ciocia
Wiki!!!- Milan zaczął się strasznie cieszyć
-ty łobuzie ale ty już duży jesteś… wiesz
że jak cię ostatnio widziałam to byłeś taki malutki, a teraz jesteś wielki!!
-wiem ciociu bo ja losne
-dobra, dobra to teraz idziemy do auta i
jedziemy do domu
-tak jest!!-odkrzykną Milan
Podczas jazdy dużo gadałam z shakirą,
słuchałyśmy piosenek z radia i śpiewałyśmy na cały głos do nich. W domu czekał na
nas już Gerard gdy Mie zobaczył zrobił wielkie oczy i zaczął krzyczeć
-Matko boska ale ty jesteś piękna -shakira
odchrząknęła, dlatego Pique od razu się poprawił- ale oczywiście nikt nie jest
tak piękny jak shaki… dobra to chodź pokaże ci twój tymczasowy pokój… ok.?
Tylko przytaknęłam mu głową
-Hej geri a jak tam wasza drużyna… nadal
tak słaba jak kiedyś-mówiłam do niego na żarty
-chciałabyś pasztecie-chciał dokończyć ale
mu przerwałam
-szkoda że to nie mi kiedy staje na wadze
wyświetla się numer telefonu-próbowałam zachować powaga ale nie wyszło i zaczęłam
się śmiać jak głupia
-dobra wygrałaś ten pojedynek, ale
następny ja wygram
-chciałbyś jest tylko jeden mistrz… a tym
mistrzem jestem ja… mnie nigdy nie przegadasz.
-no właśnie wiem i to jest najgorsze, a i
miałem ci mówić fabsiu tak się stęsknił że postanowił że przyjedzie dzisiaj do
nas tak ok. 17 mówi że tym razem nie wygrasz tak szybko w fife… wątpię żeby
wygrał no ale niech ma jakieś nadzieje… dobra tu jest twój pokuj jak się
rozpakujesz przyjdź do nas na dół pobawisz się z Milankiem swoją drogą to on
też się za Toba nieźle stęsknił
-ok.
Gdy weszłam do pomieszczenia zachwyciło
mnie jego wnętrze ściany były granatowo-białe wielkie łużko zaraz kolo okna po obydwóch
stronach łóżka były stoliki nocne do tego lampy w pokoju była jeszcze para
drzwi jedne prowadziły do garderoby , a drugie do łazienki, łazienkę miałam
przestronna był w niej prysznic i wanna. Zaczęłam się rozpakowywać kiedy
skończyłam było jeszcze parę minut do godziny 17 zeszłam na dół i włączyłam
sobie telewizor… leciał akurat mecz Real Madryt przeciwko arsenalu Londyn dosiadł
się do mnie Piqe
-a ty jak zawsze tylko noga noga i
jeszcze raz noga.
-nie przypominam ci czasem kogoś??-zapytałam
z uśmiechem
-NO SIEMA GDZIE JEST MOJA WIKI CHCĘ JĄ
ZMIAŻDŻYĆ PODCZAS GRY!!!!!-przerwał nam naszą konwersacje fabsiu drąc się tak
jakby go ze skóry obdzierali.
-tutaj jestem i chyba śnisz że wygrasz z
mua?!
Podeszłam i zrobiliśmy takiego
niedźwiadka że chyba obydwoje już oddychać nie mogliśmy
-fabsiu dusisz-po jakiś pięciu sekundach
mnie puścił- tak się za mną stęskniłeś a teraz chcesz mnie od razu zabić?
-wiesz gdyby to miało pomuc mi w
pokonaniu cie to czemu nie?- zaczął się śmiać a ja razem z nim
-dobra no to jak wyszedłeś z wprawy czy
trenowałeś kciuki żeby i teraz dokopać?? Hmmmm??
-sama zobacz- włączyliśmy grę i się zaczęło
tak się wkręciliśmy że skończyliśmy grać o godzinie 23
-ej fabsiu chyba się trochę
zasiedzieliśmy- zaczęłam ale zaraz postanowiłam się z niego ponabijać- aaa…
widzisz ćwoku Wiki jest najlepsza Wiki nikt
nie pokona… a wiesz co jest najlepsze?? Że nie wygrałeś ani jednego meczu-ale
miałam z niego ubaw-ej fabsiu nie obrażaj się to tylko gra
-tak wiem ale czy ty wiesz jaki to wstyd
dla chłopaka przegrać z dziewczyną?? Przecież chłopaki mi żyć nie dadzą
-no dobra a co gdyby się nie dowiedzieli,
będzie że niby dawałeś mi fory hyy..
-wiesz powiem ci że to nie jest głupi
pomysł… to jak tajemnica
-tajemnica
-na paluszek??
-na paluszek-i tak przypieczętowaliśmy nasza
tajemnicę. Postanowiliśmy jeszcze obejrzeć jakiś film niestety w połowie
obydwoje zasnęliśmy.
Czytam czytam i czytam i gdzie i kiedy do jasnego ciasnego żelu ronaldo pojawi się Neymar i rozdział
OdpowiedzUsuńrozdziały są dodawane od dzisiaj na nowy blog
Usuńbarcelonatomojsen.blogspot.com