czwartek, 14 sierpnia 2014

rozdział 2

Następnego dnia wstałam ok. godziny 10 byłam szczęśliwa ponieważ zmieniam coś w moim dotychczasowym życiu wyjeżdżam do Barcelony do mojej ukochanej siostry jej męża i synka którego wprost uwielbiam. Dziś ubrałam na siebie zielone szorty białą bokserkę, a do niej niebieską koszulę w kratę, a do tego oczywiście fullcap tak to jest nierozłączna część mojej garderoby tak samo jak słuchawki. Gdy zeszłam na duł i zjadłam śniadanie postanowiłam zadzwonić do mojej siostry… za drugim sygnałem odebrała
-No siema dziku!!
-Siemaneczko… co cię skłoniło do zadzwonienia do mnie, stęskniłaś się czy podjełaś wkońcu prawidłową decyzję- powiedziała na żarty.
-no tak właściwie to chciałam się zapytać czy się nie rozmyśliliście i czy mogę się u was zatrzymac na jakieś półtora miesiąca?? Jak nie to najwyżej pod mostem będę mieszkać- zaśmiałam sie przy wypowiadaniu tych słów- a tak na serio to jak byście się nie zgodzili to...
-Jak to się nie zgodzimy?! ty u nas się poprostu musisz zatrzymać. Milan jak usłyszal że może ciocia Wiki przyjeżdża to tak się ucieszył że nas męczy pytaniami typu „kiedy ciocia Wiki przyjedzie”, „ciocia Wiki zatrzyma się u nas?” także wiesz już nie masz wybory i zatrzymujesz się u nas.
-dobra dobra niech ci będzie.
-wiki, a kiedy masz samolot??
-Bilet kupiłam na za dwa dni dokładnie o godzinie 12 mam samolot
-świetnie czyli już za dwa dni będziesz u nas! Boże jak ja się cieszę.
-hej a ja mam takie głupie pytanie czy któreś z was mogło by mnie odebrać z lotniska, bo ja nie do końca znam to miasto, a za taksówke nie chce mi się płacić… hyhyhy
-nie ma problemu ja z milankiem po ciebie przyjedziemy- powiedziała z wielką radością shakira- a gdyby coś mi wypadło to Gerard na sto procent cię odbierze… co prawda morze mieć małe opóźnienie, ale wątpie jak go znam to będzie na czas.
-kocham cię mordo ty moja już nie mogę się doczekać by zobaczyć tą twoja obrzyganą mordę- mówiłam z powagą, ale po chwili nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać jak głupia, a shakira razem ze mną.
-ciocia a kiedy pzyjedzies- usłyszałam w słuchawce mojego telefonu to był Milan.
- nie martw się ciocia przyjedzie tak szybko że się nie obejrzysz, a ja już będę u ciebie i będę się z tobą bawic tak jak kiedyś
-to ja chcę zebyś ty juz pzyjechała do mnie
-no wiesz co ja już teraz nie mogę, ale może za dwa dni??? Pasuje ci, czy raczej nie??
-ocywiscie ze mi pasuje juz na ciebie cekam
-Milanek, a możesz mi dać jeszcze na chwile mame??
-juz daje pa pa cekam na ciebie!!
-dobra shaki to ja będę za jakieś dwa dni, jak coś się pozmienia to zadzwonie do ciebie… ok.??
-no jasne czekamy papapa!!
-papatki!!
Kiedy skończyłam  gadać z shakirą była godzina jedenasta, wzięłam swoją deskę ubrałam swoje air maxy i poszłam do do mojego ulubionego skeytparku, nikogo tu nie było więc się niezmiernie cieszyłam zaczęłam jeździć do piosenki taboo… przesiedziałam, a może przejeździłam całe trzy godziny bo kiedy spojrzałam na zegarek była godzina 14, mój ukochany brzusio się odezwał więc musiałam iść go nakarmić poszłam do jakiegoś pubu na mieście i tam coś wszamałam. Nagle mój telefon zadzwonił był to Fabregas
-No siema mordo ty moja-odezwał się w słuchawce fabsiu
-no hej cóż za zaszczyt mnie spotkał że dzwonisz do mnie
-ty się pytasz co?! Przecież ty do Barcelony jedziesz co ty myślałaś że ja się nie dowiem??- mówił mi na żarty
-no jadę jadę , ale chciałam ci niespodziankę zrobić a ty widzisz zepsułeś wszystko??
-oj no nie gniewaj się
-no dobrze już dobrze… coś jeszcze chcesz czy tylko zadzwoniłeś żeby mnie pomęczyć??
-nie no coś ty chciałem ci powiedzieć że jak tylko przyjedziesz musisz się stawić na naszym treningu… wiesz mamy tutaj młodzika
-fabsiu błagam cię jakiego młodzika gra przecież z wami już od jakiegoś roku… i Neymar się nazywa…tak??
-tak, tak dobrze myślisz… sorry musze kończyć zaraz zaczyna się trening… pa pa pa!!!
-papatki!!

Następne dwa dni były podobne rozmawiałam z Shakirą, Gerardem i Fabregasem, a mój lot do Barcelony zbliżał się wielkimi krokami… walizki spakowane bilet mam przy sobie teraz trzeba już tylko usnąć i obudzić się o 9 by dopiąć wszystko na ostatni guzik… z takimi przemyśleniami poszłam spać, śniła mi się Barcelona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz