Następnego dnia wstałam ok. godziny 10
byłam szczęśliwa ponieważ zmieniam coś w moim dotychczasowym życiu wyjeżdżam do
Barcelony do mojej ukochanej siostry jej męża i synka którego wprost uwielbiam.
Dziś ubrałam na siebie zielone szorty białą bokserkę, a do niej niebieską
koszulę w kratę, a do tego oczywiście fullcap tak to jest nierozłączna część
mojej garderoby tak samo jak słuchawki. Gdy zeszłam na duł i zjadłam śniadanie
postanowiłam zadzwonić do mojej siostry… za drugim sygnałem odebrała
-No siema dziku!!
-Siemaneczko… co cię skłoniło do
zadzwonienia do mnie, stęskniłaś się czy podjełaś wkońcu prawidłową decyzję-
powiedziała na żarty.
-no tak właściwie to chciałam się zapytać
czy się nie rozmyśliliście i czy mogę się u was zatrzymac na jakieś półtora
miesiąca?? Jak nie to najwyżej pod mostem będę mieszkać- zaśmiałam sie przy
wypowiadaniu tych słów- a tak na serio to jak byście się nie zgodzili to...
-Jak to się nie zgodzimy?! ty u nas się
poprostu musisz zatrzymać. Milan jak usłyszal że może ciocia Wiki przyjeżdża to
tak się ucieszył że nas męczy pytaniami typu „kiedy ciocia Wiki przyjedzie”,
„ciocia Wiki zatrzyma się u nas?” także wiesz już nie masz wybory i
zatrzymujesz się u nas.
-dobra dobra niech ci będzie.
-wiki, a kiedy masz samolot??
-Bilet kupiłam na za dwa dni dokładnie o
godzinie 12 mam samolot
-świetnie czyli już za dwa dni będziesz u
nas! Boże jak ja się cieszę.
-hej a ja mam takie głupie pytanie czy
któreś z was mogło by mnie odebrać z lotniska, bo ja nie do końca znam to
miasto, a za taksówke nie chce mi się płacić… hyhyhy
-nie ma problemu ja z milankiem po ciebie
przyjedziemy- powiedziała z wielką radością shakira- a gdyby coś mi wypadło to
Gerard na sto procent cię odbierze… co prawda morze mieć małe opóźnienie, ale
wątpie jak go znam to będzie na czas.
-kocham cię mordo ty moja już nie mogę
się doczekać by zobaczyć tą twoja obrzyganą mordę- mówiłam z powagą, ale po
chwili nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać jak głupia, a shakira razem ze mną.
-ciocia a kiedy pzyjedzies- usłyszałam w
słuchawce mojego telefonu to był Milan.
- nie martw się ciocia przyjedzie tak
szybko że się nie obejrzysz, a ja już będę u ciebie i będę się z tobą bawic tak
jak kiedyś
-to ja chcę zebyś ty juz pzyjechała do
mnie
-no wiesz co ja już teraz nie mogę, ale
może za dwa dni??? Pasuje ci, czy raczej nie??
-ocywiscie ze mi pasuje juz na ciebie
cekam
-Milanek, a możesz mi dać jeszcze na
chwile mame??
-juz daje pa pa cekam na ciebie!!
-dobra shaki to ja będę za jakieś dwa
dni, jak coś się pozmienia to zadzwonie do ciebie… ok.??
-no jasne czekamy papapa!!
-papatki!!
Kiedy skończyłam gadać z shakirą była godzina jedenasta, wzięłam
swoją deskę ubrałam swoje air maxy i poszłam do do mojego ulubionego
skeytparku, nikogo tu nie było więc się niezmiernie cieszyłam zaczęłam jeździć
do piosenki taboo… przesiedziałam, a może przejeździłam całe trzy godziny bo
kiedy spojrzałam na zegarek była godzina 14, mój ukochany brzusio się odezwał
więc musiałam iść go nakarmić poszłam do jakiegoś pubu na mieście i tam coś
wszamałam. Nagle mój telefon zadzwonił był to Fabregas
-No siema mordo ty moja-odezwał się w
słuchawce fabsiu
-no hej cóż za zaszczyt mnie spotkał że
dzwonisz do mnie
-ty się pytasz co?! Przecież ty do
Barcelony jedziesz co ty myślałaś że ja się nie dowiem??- mówił mi na żarty
-no jadę jadę , ale chciałam ci
niespodziankę zrobić a ty widzisz zepsułeś wszystko??
-oj no nie gniewaj się
-no dobrze już dobrze… coś jeszcze chcesz
czy tylko zadzwoniłeś żeby mnie pomęczyć??
-nie no coś ty chciałem ci powiedzieć że
jak tylko przyjedziesz musisz się stawić na naszym treningu… wiesz mamy tutaj
młodzika
-fabsiu błagam cię jakiego młodzika gra
przecież z wami już od jakiegoś roku… i Neymar się nazywa…tak??
-tak, tak dobrze myślisz… sorry musze
kończyć zaraz zaczyna się trening… pa pa pa!!!
-papatki!!
Następne dwa dni były podobne rozmawiałam
z Shakirą, Gerardem i Fabregasem, a mój lot do Barcelony zbliżał się wielkimi
krokami… walizki spakowane bilet mam przy sobie teraz trzeba już tylko usnąć i
obudzić się o 9 by dopiąć wszystko na ostatni guzik… z takimi przemyśleniami
poszłam spać, śniła mi się Barcelona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz